U CERNEHO VOLA
loretanske namesti 1
Zaczynamy w stylu absolutnie najlepszym. Piwiarnia, która w zgodnej opinii naszego towarzystwa zaliczana jest do kanonu. Robi wrażenie istniejącej w tym miejscu od zawsze ale tak naprawdę powstała po drugiej wojnie światowej. Usytuowana jest w domu z 1625 roku. Za pierwszej republiki była tu gospoda, która od nazwiska właściciela zwała się U Bryndlu. W latach pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych był tu klub ze stołami do ping ponga. Piwo, na szczęście, leje się tu znowu od 1965 roku. Gospoda otrzymała wówczas aktualną nazwę i od samego początku pozostaje wierna browarowi w Wielkich Popowicach. Podobno jak mówią starzy bywalcy knajpka nie zmieniła się przez blisko czterdzieści lat wcale. Najważniejszym w gospodzie jest ten który stoi za pipą . U Woła od bardzo dawna czyni to pan Bohumil Landergot. Na ścianach można obejrzeć malowidła Karela Vosola - jednego ze sztamgastów gospody. Ma Wół równiez swego pisarza. Niejaki Karel Pecka opisał gospodę w książce "Svudnost v cerne barve". Ksiązka wyszła w 1998 roku, już po śmierci pisarza i chyba nie została przetłumaczona na nasz piękny język.
Czynna przez cały tydzień od godziny 10.00. Jedno z nielicznych miejsc na Hradczanach gdzie serwowany jest Velkopopovicky kozel w wersji jasnej i ciemnej. Klasa tego trunku nie podlega dyskusji. Z kilku serwowanych potraw pasujących do piwa polecić warto jajka z knedlikiem i ogórkiem. Za 39 koron otrzymujemy danie lekkie, smaczne i pożywne. Warto spróbować innej specjalności czeskiej kuchni - twarożków ołomuńskich. Zazwyczaj podaje się je z pieczywem, pokrojoną w plastry cebulą, masłem i musztardą. Uwaga - zapach rzeczywiście może odrobinę odstraszyć.
Piwiarnia, co niestety staje się w Pradze rzadkością, ciągle posiada swoje własne charakterystyczne dekle. Na szczególne wyróżnienie zasługują też nerwowi, ale charyzmatyczni kelnerzy. Rachunki zawsze zgodne z prawdą, co również w tej części Pragi nie musi byc regułą. Klientela bardzo różna. Spotykaliśmy profesorów uniwersytetu Karola i mieszkańców Lorety. Rano można zauważyć staruszków w papciach, kupujących piwo do dzbanków...
galeria
Najlepsza gospoda w Pradze? By ferować wyroki w tak ważnej sprawie trzeba mieć nie lada tupet bądź nie lada argumenty. Wszystkie możliwe świadczą na korzyść "Czarnego Woła".

Argument estetyczny. Gospoda wygląda niebywale, wspaniale klasycznie w najlepszym sensie tego słowa. Czarne, solidne ławy z cudownie startymi politurami, wymalowane herby na ścianach i powała z ciemnego drewna to niemal kwintesencja praskiego knajpianego stylu. Lokal jest mały lecz pojemny - tabliczka na ścianie informuje, że 18 września 2003 r. zmieściło się w nim półtora tysiąca osób. Estetyczne wrażenia zapewnione będą też po wyjściu w postaci widoku na kościół loretański i Pałac Czerninów. Niestety, estetyką, tak na zewnątrz, jak i w środku, bywają kuszeni liczni zagraniczni turyści. A gdy cały lokal - w sumie raptem 7 stołów - zajmie rosyjska wycieczka, frustracji nie kryją nawet cierpliwi z reguły kelnerzy.

Argument kulinarny. Nie od dziś wiadomo, że w Czechach o dobre śniadanie w gospodach niełatwo i często trzeba ratować sie schabowym z sałatką ziemniaczaną jako daniem najbardziej śniadanie przypominającym. W tej sytuacji gospoda "U Cerneho Vola" jest darem niebios. W karcie tylko 4 "żelazne" dania z jaj, ale jedno lepsze od drugiego. Knedliki s vejci za 40 Kc to wzorcowa potrawa tego typu. Obok pecenej sunki s vejci (48 Kc) też nie sposób przejść obojętnie. Do tego inne dania też niezawodne na śniadanie lub po prostu pod piwo - olomoucke tvaruzky (30 Kc), parówki z dwoma rodzajami musztardy (21,50 Kc za 100 gr) czy bodaj najlepszy tutaj w Pradze, zjawiskowy nakladany hermelin z oliwą, czosnkiem i ziołami (38 Kc).
.
Argument piwosza. Kozel, kozel, KOZEL!!! (21,50 kC) Czy trzeba jeszcze coś dodawać? Może jeszcze kufelek ciemnego koziołka. W końcu to "tmave pivo" roku!

Argument legendarny. Legendą lokalu "U Cerneho Vola" jest Stefan - kelner, którego zamiłowanie do porządku na stole osiągało rozmiary niespotykane.  Za źle - czyli niesymetrycznie - ustawione dekle od piwa czy karty dań można było zostać nieprzyjemnie ofukniętym (podobnie jak za zamówienie np. herbaty); z kolei za idealny porządek czekała nagroda w postaci pełnego uznania spojrzenia, ojcowskiego klepnięcia w ramię czy nawet skreślenia jednej kreski z piwnego listka. Dzisiejsza obsługa nie ma może takiej charyzmy, ale sprawności mógłby się uczyć od niej niejeden czeski kelner.

Argument społeczny. W połowie lat 90-tych kamienicy, a więc i gospodzie, groziło wykupienie, a co za tym idzie - bardzo niepewna przyszłość. Właściciele, obsługa, klienci i sympatycy zawiązali wówczas spółkę, która przejęła lokal ratując go przed ewentualnymi planami przekształcenia go w wychuchany przybytek dla turystów, której to pokusie uległo tak wiele praskich knajp "na szlaku". Szefa spółki - pana Landergotta - do dziś można spotkać za wyszykiem, jak polewa gościom wyśmienitego Kozła z Wielkich Popovic. Ten godny najwyższego podziwu i naśladownictwa przykład społecznej aktywności uhonorowany został wiszącym na ścianie certyfikatem "Miejsce w sercu". W naszym "Czarny wół" ma miejsce stałe i niezbywalne.
Argument charytatywny. Knajpa wspomaga mieszczącą się w tej samej kamienicy szkołę dla dzieci z wadami wzroku. Miło jest spożywać bursztynowy płyn ze wiadomością świadczenia dobrego uczynku nie tylko sobie.

Argument familijny. Tylko tutaj można z czystym sumieniem spożyć 5 piw na śniadanie nie narażając się od razu na pozew rozwodowy od małżonki z argumentacją, że mąż jest beznadziejnym przypadkiem alkoholizmu.

        A zatem - "U Cerneho Vola" - najlepsza gospoda w Pradze? Na dobry początek dnia na pewno!
<<